wtorek, 6 listopada 2012

O rzeczach prostych ale niełatwych.

Na początek słowo sprostowania: to iż piszę rzadko znaczy tyle, że mam sporo roboty ;)

Ale zaraz, miało być o rzeczach prostych a niełatwych! Dlaczego prostych? Bo ich logika jest dość oczywista, to nic trudnego do pojęcia. Dlaczego niełatwych? Bo problem jest z przeskoczeniem od prostej wiedzy do zastosowania tych zasad do życia codziennego. O czym mówię?
O prostych zasadach : choćbyś nie wiem jak wielkie miał serce, jak otwarty umysł i jak wiele dobrych chęci.. nigdy nie będziesz mieć w życiu więcej niż pięciu najbliższych dla Ciebie ludzi naraz.
Każdy człowiek ma tyle samo czasu : 24 godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu i choćby nie wiem jak dwoił się i troił to nie znajdziesz więcej czasu i energii aby utrzymać zdrowe związki z więcej niż pięcioma osobami naraz. Czy to będzie rodzina, przyjaciele czy ukochany. Nie więcej niż pięć..!
Zatem należy te osoby wybierać bardzo rozsądnie i starannie. W końcu z kim się przestajesz, takim się stajesz.. ;) Zresztą, kto by chciał marnować energię i czas swojego życia (które mamy tylko jedno tu na ziemi) na kogoś, kto nie wnosi do niego nic dobrego?
No dobrze, to dość proste. Gdzie jest ta niełatwa część? Pewnie związana z wyborem tych ludzi? Otóż nie, wybór jest dość prosty - jeśli wiesz czego chcesz od życia to i znajdziesz odpowiednich ludzi. Zatem?
Niełatwa sprawa, a przynajmniej dla mnie - to druga "zasada" czy też prawda życiowa, którą bardzo szybko mogę przyswoić na poziomie logiki, ciężej natomiast z przeniesieniem tego na poziom serca. Otóż : Ludzie których kochamy, nie koniecznie wcale muszą kochać nas. Jeśli traktujesz kogoś jak najlepszego przyjaciela, nie znaczy to że on/ona musi traktować Cię tak samo. I nie ma w tym nic złego! Brzmi to trochę może na pierwszy rzut oka absurdalnie, ale pomyśl o tym : jeśli w miłości czy przyjaźni (to też rodzaj miłości właściwie) mamy drugiej osobie przede wszystkim ofiarować wolność, to należy zacząć od wolności niekochania nas. I to wcale nie musi znaczyć, że w takim razie rzucam wszystko w diabły i sobie idę ;) Kochając kogoś zawsze wystawiasz się na zranienie, ale tylko nacięte serce może rosnąć. Te dwie proste, ale niełatwe myśli, kiedy udało mi się w końcu przyswoić je w swoim sercu, były dla mnie jak oświecenie. I przyniosły mi ogromną ulgę i wyzwolenie :) To, że kochasz bez wzajemności, nie znaczy wcale, że coś jest z Tobą nie tak! Wszystko z Tobą w porządku. Daj drugiemu wolność i zobacz o ile lżejsze i pełne radości stanie się Twoje serce gdy tylko uświadomisz sobie, że to kogo kochasz wcale nie jest dziełem przypadku, ale Twoim wyborem, bo odpowiedzialność za Twoje życie lezy w Twoich rękach.

1 komentarz:

  1. Tak sobie zajrzałam tutaj do Ciebie, i mimo ze już czytałam dawno tę notkę, przypomniała mi coś ważnego. Chodzi mi o końcówkę. A Ty już wiesz o kim mówię : ) Dzięki za przypomnienie, łatwo się przecież zagubić w tych sprawach i dać się pochłonąć czarnym myślom.

    : *

    OdpowiedzUsuń