środa, 12 grudnia 2012

Jeśli Ci na czymś zależy, dostaniesz to.

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić.
Ale myślę sobie właśnie o tym, że jeśli czegoś na prawdę w życiu chciałam, to nie dałam się powstrzymać przeciwnościom. Chociażby jak wtedy, gdy chciałam dostać się na koncert Matisyahu, a bilety były dawno wyprzedane. Dzwoniłam do sponsorów - nie pomogło. Spróbowałam w JCC - organizacji, która bezpośrednio organizowała koncert : no i się okazało że mają mnóstwo darmowych wejściówek dla VIPów, tyle że nie mam tam znajomości. Ale wystarczyłoby mi jedno małe kłamstewko - na liście był człowiek o moim nazwisku, mogłam powiedzieć, że to mój brat... i miałabym bilet. Ale cel nie uświęca środków. Ale nie poddałam się - pojechałam do domu, narysowałam portret Matisyahu i postanowiłam go chociaż spotkać na chwilę przed koncertem. Skonczyło się to tak, że osobiście zadbał o to, abym na koncert weszła, dostała miejsce siedzące i po koncercie nie tylko mogliśmy porozmawiać ale nawet mam pamiątkowe zdjęcie.

No dobrze, ale dlaczego teraz właśnie wracam do tego wspomnienia?

Po to, aby skorzystać z własnego doświadczenia i motywacji, którą ono niesie.
Dotarło do mnie dziś, że zmarnowałam doskonałą szansę na bliższe poznanie człowieka, który wydaje mi się być bardzo wartościowy, inspirujący, pełen światła i dobrego humoru. Słowem - ktoś od kogo mogę się wiele nauczyć, ktoś wart poświęcenia dla niego czasu i energii. Zrobiło mi się smutno, kiedy dotarło do mnie, że pozwoliłam takiej szansie przemknąć mi przed nosem... ale przypomniałam sobie tamten letni dzień w Krakowie, kiedy się nie poddałam. I mam zamiar zastosować ta samą strategię i przekonać się co z tego wyniknie.

Życzcie mi powodzenia.

1 komentarz:

  1. Uwielbiam tę historię z koncertem. Zawsze wspominam ją gdy myślę, że coś jest "nie do załatwienia".

    Ta druga osoba też wiele straciła!

    OdpowiedzUsuń