sobota, 11 sierpnia 2012

Welcome to Sweden!

Sztoholm bedzie moim domem przez najblizsze osiem miesięcy. Jak dotąd zapowiada się wspaniale. Mnóstwo zieleni i niesamowici ludzie.
W autokarze spotkałam przyjacielskiego szweda, który bardzo umilił mi czas podróży w ciągu tych 33 godzin spędzonych w drodze. Mimo tego, że bałam się iż przy przesiadce nie pozwolą mi się zabrać z moimi tobołami ze względu na przepełniony autobus nie dość, że nikt nie narzekał, to jeszcze nie chcieli moich pieniędzy za nadbagaż!
Ale największym zaskoczeniem było, kiedy już z ponad 60kg bagażem udało mi się jakoś wydostać z metra, i miałam przed sobą jeszcze jakieś kawałek na piechotę, szukając obcego osiedla. Dokładnie w momencie, w którym pomyślałam :"Boże, szkoda, że ludzie na ulicy nie pytają 'ej, moze Ci z tym pomoc?' To by bardzo ułatwiło sprawe, bo zaraz chyba zdechnę,wiesz?", odwrocil sie do mnie jakis gosc i zapytal czy potrzebuje pomocy. Jak się okazało, jest z Isalndii, mieszka na tym samym osiedlu co ja ...i jest w ruchu Odnowy w Duchu Świętym. Pomógł mi się znaleźć w labiryncie budynków i zaniósł moje bagaże aż do samej windy na właściwe piętro. Nie musiałam nawet szukać, wszystko robi się "za mnie". Włącznie z pysznym łososiem na obiad ;))))
Dziękuję wszystkim za modlitwę, jak się okazuje, na owoce nie trzeba było długo czekać.

1 komentarz:

  1. Phi! A nie mówiłam, że tak będzie?! :P
    Cieszę się, że wszystko w porządku. Odzywaj się często!
    Ann

    OdpowiedzUsuń